Dom pachnie cytrynami,pomarańczą i piernikami.Ten czas, jest najlepszym czasem na jesienną chandrę.Nie mam czasu na smuteczki,bo pracy sporo.A te wszystkie piękne świąteczne zapachy sprawiają,że staję się dzieckiem.Pamiętam,że kiedy spadł pierwszy śnieg,to siadałam w oknie i już byłam w przecudownej krainie śniegu…..Pięknie być ciągle rozmarzonym dzieckiem ……Właśnie przyfrunęła sroka,to niesamowite,podeszła na metr do kotki Tomci,a ta nic,tylko się jej przygląda.W tym wiejskim spokoju ,zdarzają się zwyczajne ,codzienne cuda….jm





