Pamiętam takie jedno zdarzenie.Szłam sobie spokojnym krokiem na plażę,było gorąco i pachniało wakacyjnym morzem.Wszędzie turyści pięknie opaleni,dzieci z piłkami,pompowanymi krokodylami,kaczuszkami,rekinami.Ale w pewnym momencie, wszystkie głowy odwróciły się w jeden kierunek.Dwoje rodziców walczyło ze swoim pięcioletnim synkiem,który darł się w niebo głosy.Wił się po ziemi,bił ojca,matkę,pluł na nich i rzucał piaskiem.Większość osób krzyknęło,daj mu w tyłek i będzie spokój,inni winili bezstresowe wychowanie…Patrzyłam jak urzeczona na rodziców chłopca.Byli spokojni,brali go na ręce,tulili,tłumaczyli….Chłopiec dalej szalał,ubrudzony,spłakany i bez sił.W tych młodych rodzicach widziałam ogromną miłość i zrozumienie dla tego małego człowieczka.Po chwili chłopiec wstał i mocno przytulił tatę.Najpiękniejsze było to,że ci młodzi rodzice,wcale nie przejmowali się reakcjami gapiących się ludzi.Robili swoje i to przyniosło rezultaty.Potem patrzyłam na nich jak bawili się z niesfornym malcem,na tę dojrzałą ,rodzicielską miłość…Pomyślałam sobie,że również chciałabym być taką mamą w przyszłości…..Na szczęście moje kochane córeczki, nigdy nie histeryzowały,nie darły się,nie tarzały na ulicy,ani w sklepie.Patrzyłam i patrzę na nie z zachwytem ,jak radzą sobie w życiu,jak pomagają i jak bardzo się kochają.Dzisiaj będę miała wszystkie swoje córeczki.Wiki już nie może się doczekać swojej najstarszej siostry,aż się boję ,co to się będzie działo wieczorkiem…Wszystkiego ,co Naj……..dla moich córeczek i dla wszystkich dzieciaczków….jm



Kocham i już…..jm