Wczesno-jesienne zauroczenia…

Jabłka w tym roku obrodziły,a najstarsza jabłoń w sadzie wdała plon znakomity.Każdego dnia ściele się pod nią mnóstwo jabłek.Obdarowuję nimi każdego ,kto tylko ma na nie ochotę.Są wyjątkowo smaczne.Smażę je,robię kompoty i suszę.Zaczęły się maliny czerwone i żółte,obrywam orzechy laskowe,włoskie zmarzły i nie ma nic.Uwielbiam chodzić na grzyby i jest ich już sporo.W domu pachnie suszonymi kozakami i podgrzybkami.Marynuje kurki i czekam już na opieńki.Zbieram listki brzozy,czereśni,ostatnie bratki,trawy,krwawniki i zasuszam je do moich prac.Obrodziły również dęby,kasztanowce.Z radością dziecka zbieram je i układam w koszykach,na parapetach.Uwielbiam jesienne skarby natury zanurzone w zapachu sadów,ściernisk i kartoflisk.Zachwycam się również jesiennym lasem z połaciami borówek,wrzosów i pierwszymi kolorami leśnych liściastych dywaników…Urzekają mnie przydrożne jarzębiny i dzikie róże,poranne pajęczyny i zaspane koty,które śpią coraz dłużej w ciepłej stodole.Dzisiaj rano zobaczyłam na polu stado żurawi,widok zapierający dech w piersi…Jest czym się zachwycać.Wypełniam mą duszę tymi cudnościami jak wiewiórka orzeszami swą dziuplę….Życzę wszystkim podobnych przeżyć i spacerów wczesno-jesiennych….jm