Kot w kapieli….

Piątek i sobota ,to dni bardzo gorące na naszej posesji.Plewienie ,koszenie trawy,cięcie drewna,sprzątanie w obejściu.W sobotę rozłożyliśmy duży basen w części rekreacyjnej.Nasze koty z zaciekawieniem zaglądały do pustego jeszcze basenu,kiedy napełniał się wodą również.Zapadał zmrok,a woda nadal lała sie równym strumienie..Nad stawem, po ciężkim dniu zasiedliśmy do kolacji i wtedy usłyszeliśmy szamotaninę w basenie.To Kropek,najbardziej zainteresowany lejącą się wodą ,wpadł do niej i rozpaczliwie pragnął wydostastać się na zewnątrz.Pobiegliśmy wszyscy na ratunek,ale kot sam wydostał się robiąc pazurem dziurę w pasie okalającym część z wodą.Zaczęła się akcja klejenia i dopompowywania powietrza w zepsutą część.Wszystko skończyło się pomyślnie.Z drżeniem serca poszłam następnego dnia zobaczyć czy czasem żaden kot tam nie wpadł,ale na szczęście omijają basen szerokim łukiem.Woda jest już gotowa do kąpieli,a na te upały jest wręcz wyborna….jm