Kasztanowe spacery i jesienny walc….

Od rana deszcz i silny wiatr.Po śniadaniu odprowadziłam Wiki do szkoły.W sklepie zrobiłam zakupy i wyszłam na drogę usłaną kasztanami.Obrazek jak z dziecięcych szkolnych lat.Wszędzie mnóstwo brązowych cudeniek.Zabrałam się za zbieranie kasztanków.Dzieci czekające na autobus również zaczęły pomagać.Nawet im nie przeszkadzało,ze brudziły sobie rączki,wszystkie zaangażowały się do pomocy.Nie potrzebowałam ,aż tyle ,ale nawet nie chciały o tym słyszeć.Starsze osoby pytały,po co mi tyle kasztanów?.Odpowiedziałam.-Aby ,choć przez moment stać sie dzieckiem z uradowaną duszą,z pajacami robionymi w dzieciństwie i powrotem do ciepłego domu.Tak się właśnie czułam.Mimo deszczu byłam przeogromnie szczęśliwa!!!Zapraszam na kasztanowe spacery i zapatrzenia się w lecące liście,które tańczą na niebie walca….jm