Rykowisko…

Za  oknem potężna ulewa.Wiatr wygina drzewa i łamie delikatne gałązki wierzb.Na dobre zagościła jesienna aura.Rano idąc do sklepu nazbierałam maleńkich kasztanków,teraz leżą sobie w ciepłym koszyczku.Liście tańczą na wietrze ,a duże krople z całą siłą uderzają w szyby.Wszystkie koty i psy leżą w przedsionku na posłaniach i ze znudzeniem obserwują ,co się dzieje .Miłam iśc na grzyby,ale trochę się boję,bo jelenie wychodzą na rykowiska i odgłosy ich nawoływań są przerażające.Ostatniej nocy,znajoma zabrała nas do lasu,aby z całą mocą poczuć atmosferę na rykowisku.Było tak strasznie,ze jeszcze do teraz przechodzą mnie ciarki….Idę po drewno,aby napalić w kominku.W kuchni suszą się grzyby,a ich zapach opanował wszystkie zakamarki domu.Dzisiaj zacznę suszyć jabłka i gruszki…..a z radia dolatują dźwięki piosenki”Pamiętasz była jesień”….jm