Siedzi na łodzi zmęczona miłość,
wyrzuciła wiosła,
bo i na co jej wiosłować donikąd.
Zamyślona ,samotna,
szukająca miejsca,
w którym leczą się tęsknoty
na nietęsknoty,
gdzie łzami żongluje roztańczony wiatr,
a jesienne liście wtulają się
w splecione dłonie zakochanych.
Siedzi bez strachu ,żalu,
mądrzejsza z błękitem w oczach
i silniejsza,niż wczoraj.
Musi się podnieść,
a potem dotknąć dna
i z całej siły odbić w górę uważając,
aby nie zachłysnąć się wspomnieniami….
Wygląda miłość przez jesienne okno,
już na nikogo nie czeka,
zamknęła drzwi na kłódkę,
wyrzuciła klucz zapomnienia
i poszła szukać samej siebie
w odmętach morza wzburzenia…..jm
