Z filiżanką poranną
w kropki zielone
myślami wędruję
w zaciszne uliczki.
Tam miłość spóźniona
z lipami się splata
i z różą, co dłonie
zapachem oplata.
Już szept nie wystarcza
rozmowy też milkną
i kroki cichną wśród nocy.
Zamyślam się trochę
uśmiecham do siebie
znów amor strzela
ze starej procy…..jm
