Dzielny jeżyk….

Obudziło mnie szczekanie Glutka,inne niż szczekanie na sąsiada,którego nie lubi.Spojrzałam na zegar,było kilka minut po trzeciej.Robiła się już szarówka.Wyszłam na werandę ,ale nic nie było widać,włożyłam kalosze i poszłam na ogród.Kiedy podeszłam bliżej ,zobaczyłam pokaźnego jeża.Kundelek starał sie go ugryźć,ale pokłuty szybko odskakiwał.Przybiegł Ares i również zaczął do niego z łapkami i zębami,ale wszystko na nic,jeżyk radził sobie znakomicie.Przegoniłam psy i nastała błoga cisza.Oczywiście zaspałam,ale szybko obudziłam Wiki i jeszcze zdążyła do szkoły….Wieczorem około godz.23.15 ,powtórka z rozrywki.Kiedy podeszłam do ogrodzenia,jeż dzielnie walczył.Nadymał się i śmiesznie fukał.Ubrałam grube rękawice,wzięłam szeroką deskę i włożyłam jeżyka na nią.Przyniosłam do okna i pokazałam Wiktorii.Była bardzo szczęśliwa,bo piewrszy raz widziała na żywo jeża.Wystawił śliczny ryjek z czarnymi oczkami.Zaniosłam do ogrodu naszego bohatera i wpuściłam do ogrodu sąsiada ,który nie ma psów.Noc była spokojna,choć burzowa….jm

Ares nie przepuści nikomu,taka mała zadziora.Ale dostaje po nosie od ropuchy…