„Zakochana” w łanach zbóż….

Pragnę zagubić się w pszenicznych polach miłości,

dotknąć dojrzałych ziaren i odzielić je od plew.

Nocą podążać za muzyką świerszczy,

a ze wschodzącym dniem,

kąpać się w perlistych łzach z pochylonych traw.

Obejmij mnie mocno i zatańcz ze mną

nie dotykając kołyszących się kłosów zbóż,

szeptem wyznaj miłość,aby nikt nie usłyszał

nawet zapomniane strachy na wróble,

jak wiele szczęścia jest w nas….

Czy istnieje taka miłość,

czy tak tańczyć może ktoś?….

Uśmiecham się teraz tak,

po kobiecemu,

tak tylko do siebie,

w ciszy jeszcze poranka,

w zapachu jabłek i gruszek ulęgałek….jm