Błękitne wspomnienia…

Sama w zaciszu leniwych myśli,
przeganiam kłęby melancholii.
Nie mogę się ruszyć,
dobrze jest tak leżeć przygnieciona niechceniem.
Nie mam nawet ochoty na kawę,
na makowca z migdałami…
Nie odbieram telefonu,nie otwieram oczu,
bolą mnie powieki i chcę im trochę ulżyć,
zamykam moje drzwiczki na niezapominajkowy haczyk
i błękitem wypełniam wspomnienia…jm