Za oknem wieje i pada śnieg.W mieszkaniu ciepło i przytulnie.Pierwszy raz odwiedziła mnie sąsiadka i obdarowała całym koszykiem jaj od swoich kur.Opowiedziała o historii wsi,pożarach,ciekawych ludziskach,o moich poprzednich właścicielach,o jagodach ,grzybach ,szerszeniach i kleszczach.Słuchanie jej ,sprawiło mi ogromną przyjemność.Opowiedziała również o koniu pociągowym,którego mieli 29 lat i jak bardzo przeżyli,kiedy dokończył żywota…Po obiedzie,wyszłam z córkami na spacer.Zachwycałyśmy się ośnieżonymi drzewami,rzucałyśmy śnieżkami.Wiki przewracała się i tarzała w śniegu.Z domu wyszła pani i zaprosiła nas do domu.Byłam zaskoczona.Przyjęłyśmy zaproszenie.Okazało się,że ta pani była siostrą poprzedniego właściciela.Opowiadała,jak często patrzy w okna naszego domu i wspomina swoje dzieciństwo.Grzałyśmy się przy dużym kominku i miło gawędziliśmy.Po powrocie do domu zrobiło się tak ciepło na sercu, tak mile nas przyjmują i odwiedzają tutejsi mieszkańcy.A po chwili ,zajechali do nas brat z bratową.Nawet nie myślałam,że ten dzień będzie obfitował w spotkania i rozmowy.Dowiedziałam się,gdzie mam szukać kozła dla mojej Tośki.Jutro pójdę i zobaczę tego "koziego kawalera"….jm