Jak za dawnych lat…

Słoneczny poranek.Skrzący się diamentami śnieg i spokój…Postanowiłyśmy z Wiki,że pójdziemy na staw poślizgać się na łyżwach.Już nie pamiętałam ,ile lat temu, miałam łyżwy na nogach.Początki były trudne.Ale po kilku minutach ,jazda była już tylko przyjemnością.Nawet Wiki zaczęła płynnie przemieszczać się po lodzie.Była z nami Brenda,Ares i Glutek.Brenda biegała za mną,zębami łapała mnie za spodnie,zabierała rękawiczki….,myślałam ,że ją z tego radosnego usposobienia uściskam i wytarzam w śniegu.Zaczęła boleć mnie noga,okazało się ,że zdarłam sobie kostkę .I tak zakończyła się moja kariera łyżwiarki.Pomyślę jeszcze ,jak można włożyć łyżwę ,bandażując nogę.Chcemy rozpalić wieczorem ognisko nad stawem,piec kiełbaski i poszusować sobie na łyżwach.Jakoś tak na duszy rodośniej,…kocham cię życie,nad życie…jm