Porwę ciebie ze złotych kwiatów
i zaprowadzę na polanę fiołkową.
Pozbieram gwiazdy zaspane,
księżyc ubiorę w piżamę konwaliową.
Przytulę do się tylko do serca,
tak aby wszystko zawirowało,
zaśpiewało z chrabąszczami,
świerszczami zakochanymi
w wiosennych godach.
A potem wykąpiemy się
w stokrotkach maleńkich,
zanurzymy w słońcu,
w niezapominajkach,
w zapatrzeniu w siebie
i zaśniemy tacy malutcy,
tacy spełnieni w marzeniu…jm