A nad morzem skwar,
człowiek przy człowieku,
oliwkowy zapach
z piaskiem miesza się.
Opalone ciała
brązami okryte,
tylko ja już nie chcę
z nimi smażyć się.
Jadę na wieś polską,
żniwami gorącą,
w słonecznikach zaraz
znów zatracę się.
Obiad u mamy,
taki smaczny,prosty,
a zapachy jabłek ,
jeszcze we mnie tkwią.
Taki był mój dzień,
cóż mi więcej trzeba,
więc z radością w sercu,
zjem z miodem i mlekiem,
wiejskiego chrupiącego chleba…jm