Dzisiaj moje urodziny,a w prezencie angina.Jeszcze poszukuję książeczki zdrowia,którą pewnie ukryłam przed sobą,bo nie lubię chodzić do lekarza.Sam lekarz może być,natomiast przysłuchiwanie się rozmowom chorych czekających na lekarza ,to dla mnie przygnębiające chwile…Najbardziej pamiętam swoje 12-te urodziny.Byłam wtedy na wakacjach u babci.W prezencie dostałam koszulę z najdłuższym kołnierzem świata.Była zielonego koloru w pomarańczowe kwiatki.Nie chciałam babci zrobić przykrości ,więc ubrłam ją i przechodziłam cały dzień,raczej przesiedziałam na krawężniku.Nawet nie miałam apetytu na pyszny obiad,bałam się ,że ten kołnierz tasiemiec, wpadnie mi do talerza.Wtedy też ,siedząc na tym krawężniku,pierwszy raz usłyszałam przez radio,przepiękną muzykę w wykonaniu Krystiana Zimmermana…Myślę ,że wtedy też ,narodziła się moja miłość do muzyki.Po przyjeździe do domu,zapisałam się na lekcję gry na pianinie.Potem była nauka gry na gitarze,perkusji……….Idę szukać tej książeczki zdrowia,jeszcze w dodatku ciemne chmurzyska na niebie…….,a wtedy był upalny dzień….Pozdrawiam wszystkich urodzonych 24.07……..,jm