Pożegnała się cichutko
i odeszła ścieżką
w wiśniowym sadzie.
Znikała powolutku we mgle,
zabierając ze sobą
wirującą biel zastępu aniołów.
Patrzyła na tęczę,
której nie widziała od lat,
na łąki wyściełane błękitem.
W miłość jedyną ubrana ,
stanęła przed drzwiami,
upragnionego domu Pana….
śp. Mamie , ks.Jana K.