Świerku z zapachem świąt,
przyjaźnie przytula cię modrzew i jodła.
Gdzieś klon tak dziwnie swe oczy otwiera ,
zapachem wrzosów zwabiony i mrowisk.
Dzikie jeżyny ,pożółkłe maliny też wtuliły się w siebie,
a szczaw zajęczy delikatnością swoich liści,
przywabił ostatni dotyk mych dłoni.
Po dywanie z liści idę,
rozmarzona ,zapatrzona ,szukam Ciebie
w tych konarach i w żołędziach i kasztanach.
Babie lato już zasnęło, gdzieś ,
gdzie leśny duszek mieszka.
A na bagnach skrytych w olchach,
żaby już w swych błotach chrapią.
Czas już wracać,żegnać sójki i kukułki,
sroki strojne.
Wrócę tu zimową porą,
kiedy cisza wszystko uśpi,
kiedy świerki i sosny
świątecznie ubrane,
kolędę leśną zaśpiewają….