Powiedziałeś kiedyś o szatach naszej Matki Bożej ,
że są takie pięknie czyste.Kiedy zobaczyłam je na
witrażach Twojego kościółka ,były rzeczywiście wyjątkowe.
Na porannej mszy z naręczem ziół,kwiatów i zbóż
stałam i słuchałam Słowa Bożego,przypomniałam sobie
tamtem obraz .Coś we mnie zakwitło i zapachniało,
z przymkniętymi oczami modliłam się i było mi dobrze…
Wychodząc spojrzałam w niebo,słońce przedzierało się przez chmury,
babcie sprzedawały bukiety ogrodowych kwiatów,a ja dotykałam
dłońmi, pochylone złociste słoneczniki.
Jak mam powiedzieć ,napisać o tym pięknym świecie,cudownej chwili,kiedy z
zachwytu dusza wyrywa się do nieba i cieszy ,że może tym wszystkim się
zauroczyć ,zatracić w doznaniach ,pragnieniach….a może tak musi być,aby
ciągle za tym tęsknić i kochać do zatracenia….jm