Nie myśl,że chce mi się płakać,
chce mi się wyć jak syrena latem ,
dotykam oczu i współczuję im ,
bo wiem jak boli słona łza.
W zielonej trawie w kropli rosy
umył się konik polny,przejrzał się
w zielonym lustrze i usiadł na mej dłoni.
Starał się mnie rozweselić,pocieszyć.
Mokre skrzypeczki łkały żałośnie ale ładnie,
tylko letni deszcz delikatnym dotykiem rozmywał
słone kropelki i łagodził ból.
Dłonie ,które znalazły sie przy mnie tak niespodziewanie
sprawiły ,że zaświeciło słońce ,
a błyszcząca rosa odbijała moją szczęśliwą twarz i niebieski usmiech…